Grudniowe popołudnia są
najgorszą rzeczą jaką mogą być. Już o 15 zapada zmrok. Gdyby chociaż leżał
śnieg.. No ale po co? Skoro w tym kraju nigdy nie ma białego puchu tylko jakiś
deszcz lub grad. Takie święta to tu norma. No właśnie - święta. Świąteczne porządki, gotowanie no i zakupy –
typowa gorączka przed świąteczna. Uwielbiam święta – to chyba oczywiste – ale
czasem to mnie przerasta. Mam na myśli chaos. Tłumy ludzi w sklepach i rodzina,
która szaleje w przygotowaniach do wieczerzy. Każdy ma swoją cierpliwość, no i
w pewnym momencie trzeba na chwile się od tego oderwać , by nabrać sił i znowu
ciągnąć ten chaos.
Westchnęłam na samą myśl zostawiania mojej
rodziny samą z tym sprzątaniem. Mówię o oderwaniu się od tego wszystkiego, a
teraz nie mam na to ochoty. Wiem, że dziwne. Przez oderwanie się mam na myśli
jakiś spacer z bliską mi osobą czy odpoczynek w łóżku z dobrą książką.
Nie chciałam wychodzić do
żadnego klubu. Więc po co idę? Bo moja ‘kochana’ przyjaciółka wymyśliła sobie,
że właśnie dziś pozna mnie i Sue z jej nowym chłopakiem. Szczerze mówiąc jestem
zaskoczona, że blondynka podjęła się takiego zadania. Jej najdłuższy związek
trwał trzy noce. Irytujące zachowanie, ale cóż poradzić ? Jej się nie da
zmienić.
Spojrzałam ostatni raz na
moje odbicie w wielkim lustrze. Miałam na sobie żółtą, neonową spódniczkę
sięgającą mi przed kolana i mój ulubiony t-shirt z nadrukiem tygrysa. Do do
tego czarne botki na obcasie z ćwiekami. Dość mocny makijaż dobrze komponował
się z resztą. Wyglądałam naprawdę dobrze. Skoro już idę do klubu – w dodatku
mojego ulubionego – zamierzam się dobrze bawić, a nie obstawiać ściany czy bar.
Z szafki nocnej zabrałam
czarną kopertówkę i zeszłam na dół. Akurat mama stała na krześle i układała
książki na komodzie, a tata próbował zamontować nowy telewizor. No i Austin,
który turlał się po dywanie ze śmiechu – który wywołał nie kto inny jak tata.
Prawdziwa szczęśliwa rodzina. Najlepsza rzecz jaka w życiu mogła mnie spotkać i
za którą dziękuje Bogu z całego serca.
- Wychodzę – krzyknęłam do najbliższych
- Miłej zabawy Katy – zawołał dziesięciolatek
- Tylko się nie upij – dodał tata śmiejąc się wraz z mamą
- Nie obiecuję – odpowiedziałam i zabierając Kurtykę wyszłam z domu.
Przed budynkiem stała już taksówka. Wsiadłam do pojazdu, w którym czekała na
mnie Sue. Uśmiechnęłam się do przyjaciółki, a pojazd ruszył.
Po 10 minutach drogi stałyśmy już przed
naszym ulubionym klubem – Red Club.
Podałyśmy ochroniarzowi nasze dowody i weszłyśmy do środka. Momentalnie uderzył
nas zapach potu, tytoniu i alkoholu. Mocna basowa muzyka huczała w uszach, a
kolorowe światełka rozświetlały co chwile cały klub.
Skierowałyśmy się do baru
przy którym stała Perrie z jakimiś chłopakami. Niezły początek – pomyślałam
widząc zakochaną parę.
Gdy tylko dziewczyna nas
zobaczyła podbiegła by nas przywitać. Cały czas chichotała, zapewne wina
alkoholu. Przywitałyśmy się z nią i we trójkę podeszłyśmy do baru.
- A więc.. Moje drogie poznajcie to jest Zayn – powiedziała podchodząc
do mulata.
Chłopak miał ciemną
karnację i czarne, postawione na żel wlosy. Z pod białej koszulki można było
zauważyć mnóstwo tatuaży na jego ciele. Coś na wzór Bad boya. Mulat objął swoją
dziewczynę w talii i przyciągnął do swojego ciała co skutkowało kolejną salwą
chichotów ze strony blondynki. Muszę przyznać, że naprawdę dobrze razem
wyglądali. Może tym razem jakiś dłuższy związek się zapowiada?
- Zayn – chłopak uśmiechnął się w naszym kierunku i skinął głową.
- Ja jestem Sue, a to Katy – skinęłyśmy do niego głowami i
odwzajemniłyśmy uśmiech.
- Niezły początek –skomentowała Pezz na co wszyscy wybuchliśmy
śmiechem. Może ten cały Zayn nie będzie taki straszny?
- Jakie drinki sobie panie życzą ? – usłyszałam znajomy głos barman
- Sex on the bitch dwa razy
– odpowiedziałam mrugając do niego
- Katy nie podrywaj nam barmana, bo kto zrobi drinki? – śmiała się
Sue.
- Hm.. zawsze można poszukać zastępstwo na parę minut, prawda Tris ? –
powiedziałam się do bruneta udając zamyśloną. Znał mnie nie od dziś i
zawdzięczam mu trochę. Nie raz uratował mnie od jakiś psycholi. No i jest moim
sąsiadem od ładnych paru lat. To chyba wszystko tłumaczy, prawda? Ale i tak
sądzę, że jestem dobrą aktorką.
- No oczywiście piękna – wszyscy zaczęliśmy
się śmiać. Razem z Sue otrzymałyśmy nasze zamówienia. Niestety Trsi musiał nas
opuści bo ktoś zażyczył sobie jakieś drinki.
pierwsza !
OdpowiedzUsuńahh jak zwykle super rozdział czekam na nexta <3
dzięki <3
UsuńTo jest supeeeeeeeer :3
OdpowiedzUsuńIdę czytać 2 XD
Haha, dzięki :)
Usuń