♥ DEDYKA DLA - OLI BENDYKOWSKIEJ ♥
Czy jestem jedyną osobą, która myśli o
konsekwencjach dopiero po fakcie? Gdy wszystko już ujrzało światło dzienne? Rozmowa z Harrym jest tego przykładem. Skąd mam mieć
pewność, że kędzierzawy nie weźmie mnie za jakąś psychiczną osobę, która
wymyśliła to wszystko? Choć po jego zachowaniu chyba powinnam o tym nie myśleć.
Od tej rozmowy minęły już dwa dni. Dwa
cholerne dni podczas których nie miałam pojęcia co się działo z Harrym. Jego
słowa, które powiedział mi gdy opuszczałam jego dom nadal odbijają się echem po
mojej głowie.
„On to popamięta,
pamiętaj”
Co miał na
myśli mówiąc popamięta? Czy zrobi krzywdę Louisowi? Czy powinnam się martwić?
Nie wiem, nic kompletnie nie wiem. W głowie panuje mi kompletny mętlik. Tysiąc
pytań, a zero odpowiedzi. Nawet jeśli chciałabym się czegoś dowiedzieć od
Harrego nie mam jak. Nie byłam tak inteligentna tamtego wieczoru i nie
wymieniłam się numerem z loczkowatym. Wiem, mądra ja.
Zerwałam się z kanapy i wyłączyłam
telewizor. Chyba czas coś zrobić ze swoim życiem. Szybko wbiegłam na schody aż
dotarłam na poddasze. Pełno kartonów poprzykrywanych jakimiś starymi,
zakurzonymi prześcieradłami. W kontach pajęczyny i jedno okno, które i tak nie
dawało zbytniego światła. Nacisnęłam na włącznik znajdujący się po prawej
stronie ściany, a pomieszczenie w sekundzie zostało oświetlone.
Podeszłam do stołu na którym znajdowały
się trzy średniej wielkości kartony. Dzięki bogu nie było w domu moich
rodziców, ani Austina i mogłam na spokojnie „poszperać w przeszłości”. Odkryłam
pudła, odrzucając brudny materiał na ziemie. Ściągnęłam kartony na podłogę i
usiadłam po turecku obok. Otworzyłam jeden i wyciągnęłam plik zdjęć.
Na większości byłam sama lub z Sue, albo
ja wraz z rodziną. Czasem też napotkałam zdjęcie z czasów szkolnych. Najbardziej
jednak spodobało mi się jedno jedyne zdjęcie na którym byłam właśnie ja. Sama.
Otworzyłam kolejne pudło. W nim znajdowała
się stara kolekcja kapsli, którą zbierałam w wieku 5/6 lat z tatą. Zaśmiałam
się na samą myśl o tamtych czasach.
Mała dziewczynka stała w progu kuchni przyglądając się uważnie swojemu
tacie, który próbował znaleźć jakieś zajęcie dla córki.
- Tatusiu, a co to jest to co robi mamusia? –
dziewczynka powiedziała wskazując na album, który jej rodzicielka
kolekcjonowała zdjęcia roślin.
- To taki album gdzie mama kolekcjonuje
swoje zdjęcia kwiatków, słoneczko – wytłumaczył jej dorosły mężczyzna
- A ty masz jakąś kolecje tatusiu?
- Tak, mam. Kolekcjonuje zegarki –
uśmiechnął się do niej pogodnie klękając tuż obok 6-latki.
- A co ja mogę kolecjonować?
- Nie wiem myszko
- Ale tatusiu ja chce coś kolekcjonować – na
jej twarzy pojawił się grymas, czego nienawidził mężczyzna.
- A co powiedz na kapselki od soczków?
Twoich ulubionych?
- Tak, to będzie super – dziewczynka
klasnęła w dłonie i podbiegła do ojca by mocno go uścisnąć.
Tata zawsze chciał, żebym była szczęśliwa.
Gdy tylko byłam smutna próbował mnie pocieszyć. Pamiętam jak byłam malutka i
złamałam rękę tata przebrał się za klauna by mnie pocieszyć. Przyznaję – udało mu
się. Tak cholernie chciałabym cofnąć się
w czasie i znów być tą małą dziewczynką, której największym problemem jest
jakim kolorem kredki pomalować sukienkę księżniczki.
Westchnęłam i zamknęłam karton. Został
jeszcze jeden i już wiedziałam co się w nim znajdowało. Wzięłam głęboki wdech i
otworzyłam ostatnie – najmniejsze pudełko. Co znalazłam? Pełno listów, które
pisał mi Louis. Wzięłam jeden z nich i zaczęłam czytać.
Na górze róże, na dole
fiołki.
A my się kochamy jak
dwa osiołki.
Jesteś dla mnie jak powietrze.
Bo bez powietrza nie da się żyć.
Ja bez ciebie nie mogę
żyć.
Chciałbym sprawiać
uśmiech na twej pięknej twarzy.
Gdybym tylko mógł –
dał bym ci niebo.
Dałbym ci wszystko byś
mogła zobaczyć co czuję do ciebie.
I to nie jest zwykłe
zauroczenie. Chce spędzić z tobą resztę życia.
Zawsze będę cię kochał
i nigdy nie zranię.
Kocham cię, już na
zawsze.
Twoja marchewczka x.
Poczułam jak stos wspomnień uderza we
mnie, a ja nie mam czego się trzymać i spadam. Spadam w dół z tęsknoty za nim.
Był dla mnie taki słodki. Nie obchodzi mnie to, że pisał to zanim zaczął brać.
Ważne jest to, że chciał byśmy mogli znowu spróbować, a ja odmówiłam. Chyba już
do końca będę się za to obwiniać. I za to, że on umiał się pozbierać, a ja.. Ja
dalej umieram z tęsknoty za nim.
Odłożyłam listy i zaczęłam dalej grzebać. Jedyną
rzeczą jaką jeszcze znalazłam był album. Album z naszymi zdjęciami. Nie było
ich za dużo. Ale każde miało swoją wartość. Poczułam jak morze łez płynie po
moich policzek gdy zobaczyłam ostatnie zdjęcie. Ja i Lou. Uśmiechnięci,
szczęśliwi
. Dzień przed tym „wszystkim”. Pamiętam jak tego dnia obiecał, że
przestanie „z tym”. Niestety okazało się to kłamstwem. No a zdjęcie. Zdjęcie
jest pamiątką i wspomnieniem, które boli jak cholera. Gdybym tylko mogła
usunęłabym wszystko z pamięci.
Myślałam, że tak się stało, jednak
przeszłość powraca. Co dzień coraz więcej łez wylanych i ból spowodowany
ranami, które się zagoiły, ale ktoś ponownie je rozdrapał. A ból powrócił z
podwójną siłą..
~ Jeśli przeczytałeś - skomentuj :) ~
Dzięki za dedykację
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny ♥♥♥