wtorek, 11 lutego 2014

Chapter VI

kursywa - wspomnienia 


- Dlaczego mi to robisz? – krzyknęłam
- Nie rozumiesz, że tak będzie lepiej dla mnie i dla ciebie – również krzyknął
- Debilu kocham cię słyszysz chce spędzić z tobą resztę życia – wrzeszczałam dławiąc się łzami, on nie może tego zrobi, to nie może być koniec.
- Jesteś taka naiwna. Myślałaś, że cię kiedykolwiek kochałem? Mam 20 lat a ty 17. Nie chce takiej małolaty- warknął z obrzydzeniem
- Jak możesz, co ci zrobiłam?
- Nic, dlatego zostaw mnie w spokoju i nie chcę cię więcej widzieć
- Jesteś chujem – wrzasnęłam. W ułamku sekundy poczułam straszny ból na policzku, a potem leżałam już na ziemi.
- Nie mów tak kurwo do mnie nigdy więcej. – teraz jestem tego pewna, ćpał
- Dlaczego nie możesz iść na odwyk? Wyleczysz się i będzie jak dawniej, proszę – błagałam szepcząc
- Zamknij ryj. Nie pójdę na żaden odwyk a ty masz o mnie zapomnieć, rozumiesz?
- Kocham cię Louis – wymamrotała, coraz bardziej bolała mnie głowa od uderzenia, a świat zaczął wirować
- Nie wierze ci suko, i tak zaraz polecisz do swoich przyjaciółeczek, albo mamusi. Jesteś taka dziecina – po tych słowach kopnął jakieś trzy razy nogą w brzuch. Moje powieki stawały się coraz cięższe, a oddech stał się nieregularny. Aż w końcu pozwoliłam swojemu ciału odejść..

- Jak on mógł ci to zrobić? – opowiadałam całą historię z łzami w oczach. Chłopak nie mógł uwierzyć jak z pięknego związku w ciągu dwóch miesięcy stał się największy koszmar.
- Czy ktokolwiek wiedział co ci robił? – zapytał siadając obok, złączył nasze dłonie razem, a kciukiem delikatnie gładził moje knykcie.
- Nie nikt. – westchnął – Chcesz wiedzieć co dalej? – przytaknął

Do moich uszu doszedł dziwny dźwięk, coś jakby pykało? Delikatnie zaczęłam podnosić powieki. Gdy już je całkiem otworzyłam zobaczyłam, że leżałam na łóżku i byłam podłączona do różnych maszyn. Obok łóżka siedzieli moi rodzice.
- Boże Katy, obudziłaś się kwiatuszku – mama powiedziała gdy zobaczyła, że nie śpie
- Co się stało? – zapytałam cicho
- Byłaś nieprzytomna przez 4 dni, 3 razy reanimowali cię. Tak strasznie się bałam o ciebie. – płakała.
- Dzień dobry – do Sali wszedł lekarz, a za nim.. Louis?
- Jak się czujesz? – zapytał starszy mężczyzna
- Jest dobrze
- Świetnie, jeśli wszystko pójdzie prawidłowo pacjentka będzie mogła opuścić szpital ja dwa dni – zakończył i wyszedł.
- Cz-czy mogłbym zostać sam z Katy? – usłyszałam głos Louisa. Rodzice przytaknęli z uśmiechem i wyszli z Sali. Chłopak usiadł na skraju łóżka.
- Przepraszam skarbie, ja-ja pójdę na odwyk dla ciebie.
- Nie Louis, sam mi powiedziałeś, że mnie nienawidzisz i że to koniec. Miałeś racje Louis. To koniec nie chce cie znać. Nie przychodź tu nigdy więcej. Chce zapomnieć o tobie i o tym wszystkim co mi zrobiłeś – powiedziałam przez łzy. Tyle razy już płakałam w życiu przez niego. Otarłam się o śmierć również przez niego. Nie mam siły już na nic. Nie chce go znać.
- Przepraszam Katy – powiedział i wstał, a następnie wyszedł z Sali. Dlaczego ja to powiedziałam? Przecież ja go tak cholernie kocham, a jednocześnie nienawidzę. Czemu życie musi być takie okrutne?

- Każdej nocy płakałam, tak strasznie za nim tęskniłam – mówiłam – ale nie mogłam już cofnąć czasu. W tedy tamtego dnia widziałam go po raz ostatni, aż do dziś. Zawsze myślałam, że będzie mnie szukał, że się nie podda. A on o mnie zapomniał i znalazł sobie jakąś nową dziwkę. Przepraszam pewnie to twoja przyjaciółka – zaprzeczył szybko
- Nigdy jej nie lubiłem. – kciukiem otarł ostatnie łzy spływające po moim policzku – tyle się na cierpiałaś , tak strasznie ci współczuje. Nigdy nie wiedziałem, że Lou tak postąpił. Nawet bym tak nie pomyślał, że coś takiego miało miejsce.
- Bo nikt o tym nie wie. Wiedzą tylko moi rodzice ja i on. Nawet nie wiesz ile musiałam prosić rodziców, żeby nie wznieśli żadnego pozwu na niego.
- Dlaczego tego nie zrobiłaś? Należało się mu – uniósł się
- Kochałam go kurwa – krzyknęłam przez łzy.
- A kochasz nadal? – tego pytania bałam się najbardziej. Bo czy ja go kocham jeszcze? Czy może to tylko złudzenie?




                          ~ Jeśli przeczytałeś - skomentuj :) ~
                                                     



A/N: Postanowiłam w końcu dodać ten rozdział choć nie było zbyt dużo komentarzy, no ale cóż.. Mam nadzieję, że ten rozdział wam się spodoba i zostawicie swoją opinie x. 

Następny najprawdopodobniej dodam w sobotę lub niedziele :)

2 komentarze: